World CUP tounree

Po raz pierwszy w swojej sportowej karierze, mogę startować w Pucharze Świata ze świetnym punktami, które udało się wywalczyć w zeszłym sezonie. Nie jeżdżę już jako końcowa stawka listy startowej. Tegoroczne starty były zaplanowane tak, aby zawodnicy płynnie przejeżdżali z jednej miejscowości do kolejnej. Na pierwszy ogień poszła Słowenia. Trasa, której ścigały się niedawno takie sławy jak Marcel Hirscher, Alexis Pinturault, Henrik Kristoffersen. Niestety mała ilość śniegu nie pozwalała na dokładne rozjeżdżenie przed startami. Stroma i betonowa trasa była dużym wyzwaniem. Dodatkowo testowałem nowy pas w swoim monoski, który jednak nie okazał się odpowiednim. Slalomu jak i giganta nie udało się ukończyć ale zebrane doświadczenie pozostaje.

Następnym przystankiem było Włoskie Tarvisio. To tam w przyszłym roku odbędą się Mistrzostwa Świata. Trasa również bardzo trudna i zmrożona na beton. Tym razem udało się ukończyć z dobrymi wynikami: 5 miejsce w slalomie oraz 4 w gigancie. Cieszy fakt że są to moje najlepszej jak do tej pory wyniki w Pucharze Świata.

Sankt Moritz (Szwajcaria) było ostatnim punktem naszej mapie. Zaplanowane były zawody integracyjne w slalomie równoległym oraz 2 slalomy PŚ . W równoległym doszedłem bardzo wysoko bo do półfinałowej ósemki wyłonionej z ponad osiemdziesięcioosobowej grupy. W slalomach natomiast nie poszło najlepiej, znowu ból pleców przeszkadzał w idealnej jeździe. Można być jednak zadowolonym z pierwszego przejazdu slalomu, który pokazuje w jakim miejscu się znajduje i gdyby mieć dwa takie przejazdy to podium Pucharu Świata będzie w zasięgu.

st moritz

st moritz 1st run

Dobry koniec roku

Jak co roku, Puchar Europy w Austriackim Pitztal jest ostatnim sprawdzianem formy przed świętami. Tym razem, oprócz Europejskiej czołówki przyjechali Amerykanie. Udało się wskoczyć na 3 miejsce w super gigancie, super kombinacji oraz gigancie oraz wygrać w slalomie. Można powiedzieć, że jest progres i z sezonu na sezon osiągam coraz lepsze wyniki na Pitztalu. Następnie kilkadziesiąt kilometrów dalej dojechaliśmy z kadrą na kolejny Puchar Europy do miejscowości Kuhtai (Silz in Tirol). Tam zmęczenie startami i ból pleców dawał się już we znaki. Wypadłem w slalomie bo tam zawsze jest duże ryzyko. Następnie wygrałem w Gigancie i na koniec znowu nie ukończyłem giganta, spóźniając skręt za przelotem na załamaniem trasy.

DSC_8209DSC_8152

 

Start na medal

Pierwsze zawody w tym sezonie odbyły się w Holenderskiej hali Snowworld. Po 14 dniach na śniegu nie liczyłem na dobry czas w zawodach. Założeniem na te cztery dni startów w slalomie było poprawienie punktów. W pierwsze dwa dni odbywał się IPCAS RACE a następne dwa dni Puchar Europy. Solidnie przepracowane lato zaowocowało już w pierwszysh startach. Piąte i trzecie miejsce w IPCAS RACE a następnie pierwsze i trzecie w Pucharze Europy. Taki początek sezonu bardzo cieszy szczególnie, że konkurencja to czołówka w Europie.

Wyniki i kalendarz imprez TUTAJ

 

podium Landgraaf czasy